
Doczekaliśmy się małego jubileuszu.
To już dziesiąty raz goszczę na łamach tego zacnego bloga.
Pomyśleć, że mój pierwszy raz tutaj, był primaaprilisowym żartem, na który o dziwo kilkoro z Was dało się nabrać, choć szyty był dratwą, nie nićmi.
Liczyłem, że z tej rocznicowej okazji, będę już mógł oficjalnie Was zaprosić, w imieniu Kimonka, na krakowską wystawę jego bohomazów.
Niestety, wernisaż został przesunięty, na bliżej niesprecyzowany termin, a sam machający pędzlem pilnie przygotowuje się do egzaminów wstępnych na ASP.
O ile szanowna komisja, nie zada mu dla ułatwienia, pytań z życia wziętych, to pewnie się dostanie ;)
Bo teczkę ma tak wypasioną, że chyba lepszego kandydata nie mają ;D
W akcie desperacji, co by móc cokolwiek tutaj zamieścić i napisać, a nie zapominajmy, że cykl ten ma robić za serwis plotkarski o wschodzącej gwieździe malarstwa, zhakowałem jego komputer (bardziej liczydło), dzięki czemu mam parę kompromitujących zdjęć Samego Onego, których oczywiście nie zawaham się opublikować ;D
Zanim to jednak nastąpi, pozwolę sobie wyjaśnić pewne małe, literowe nieporozumienie, dotyczące mojego pseudo, bo nawet Kimon ma z tym problemy.
Zatem prawidłowy zapis pseudonimu jest czyniony małymi literkami, o takimi – hds.
Natomiast wielkimi bukwami – HDS zapisuje się skrót od tego cyklu felietonicznego.
Tyle wyjaśnień ;)
Przejdźmy do konkretów, a właściwie kompromitującej foty lol
Wiecie Wszyscy, bo Kimi nie raz o tym wspominał, że jak na prawdziwą małpę przystało, żywi się tylko roślinami, a zwierzęta pozostawia hasające na wolności.
Zatem zastanówmy się, czym nafaszerowana jest ta „wegetariańska” sałatka z FuckDonalda, którą ze smakiem pałaszuje RastaKimi ;>

Dzisiejsza dedykacja muzyczna, typowo dziecięca ;D
Dobranoc grzeczne dzieciątka ;-*
Ja mu tam w talerz nie zaglądam - z twarzy na kulinarnie zadowolonego wygląda i nawet coś mu apetycznie z wary wisi. Za to z zainteresowaniem obejrzałam jego beretkę, zmyślą, czy potrafiłabym udziergać takie cuś. Wprawdzie druciara jestem - tu widzę raczej dzieło szydełka, ale słupki półsłupki umiem, więc może bym i dała radę ...
OdpowiedzUsuńeeej ;] z wary wisi... ha ha ha uśmiałem się ;]
OdpowiedzUsuńGocha zapewne dałabyś rady ;] no ba :D
co to dla Ciebie ;] bułka z masełem i po ptaku ;P
Hadesie Hadesie i tak jesteś Hadesem ;)
OdpowiedzUsuńKimciu, nakrycie głowy to masz takie radosne, letnie ;) W sam raz na słońce ;)
;P oczywiście, że HaDeS będzie już HaDeSem ;] to wszystko jest efekt zamierzony ;] czy chce czy nie chce ;]
OdpowiedzUsuńto jak Kimonek został Kimim ;] a Czekolada Choco ;]
anu radosne ;] bo ja zawsze radosnym ;]
stare, dobre czasy ;] eeeeeh ;P
:* cium brum
Jak jadę do pracy, to mijam zakład pogrzebowy HADES. I zawsze wtedy się uśmiecham! Tak oto zrobiliście mi pranie mózgu ;)
OdpowiedzUsuńCzapa rzeczywiście pojechana ;)
OdpowiedzUsuńSam z chęcią bym coś takiego na głowę nałożył, żeby powiększające się zakola zamaskować ;D
Jak Doro uśmiecha się na widok zakładu pogrzebowego, to znak że... dobraliśmy się w korcu maku ;)))
Świr zawsze lgnie do świra hahaha
Tak oto Hades stał się trwałym elementem mojej codzienności ;)Memento mori?
OdpowiedzUsuńZ zakonu się urwałaś ;>
OdpowiedzUsuńCarpe diem ;D Nie Memento mori ;P
Zawsze miałam z tym problem, bo jestem armagedonistką i cynikiem ;D
OdpowiedzUsuńha ha ha Hasanie na uczelni przez dom pogrzebowy o owej nazwie przez lat 3...
OdpowiedzUsuńwcześniej przez kolejne lata do liceum ;]
teraz owy HaDeS jest również cząstką codzienności i wcale nie trzeba przez niego przechodzić ;P se se se
Jakby nie patrzeć, to kilka różnych przepowiedni przewiduje Armagedon w przyszłym roku.
OdpowiedzUsuńW sumie nie dziwota, skoro Euro będzie w Polsce ;DDD
:D ha ha ha zapowiada się interesujący czas ;P
OdpowiedzUsuń